NA TURYSTYCZNYM SZLAKU
Miało być pięknie… materiał zmontowany już dawno, a tu pech chciał, że komputer odmówił posłuszeństwa i wszystko wcięło. Napisać to samo na nowo - bez sensu. Zacznę od nowa.
Po pierwszym moim artykule odezwało się do mnie kilka osób pisząc, że to dobry pomysł i fajnie wyszło. Ale mój przyjaciel z Polski zimnym spojrzeniem stwierdził że chyba się starzeję i materiał był nudny i statystyczny, że albo wypadłem z wprawy pisania albo robiłem materiał na odwal się.
Hmm pojechał po ambicji... po to się ma przyjaciół. Wielkie dzięki Tomku. Miał rację materiał był statystyczny – jedź tu, zobacz to i koniec, zero klimatu i jakiejś tajemnicy. Tylko jak opisać tajemniczo miejsca, które są tak przygotowane dla turysty, że nie ma prawie do czego się przyczepić, gotowy podany do ręki produkt turystyczny. A przecież o to nam dziś chodzi, aby po pracy w wolny dzień szybko, bez zbędnych planów wyprawowych, wziąć gazetę w łapę i jechać na zasłużony odpoczynek. Nawet niech to będą dwie godziny poza miastem z rodzinką czy przyjaciółmi. Na pewno lepsze to niż te same dwie godziny spędzone przed telewizorem.
BLACKPOOL
Wracając z wakacji wstąpiliśmy po drodze do znajomego, który mieszka w Blackpool. Miasto z goła jak każde inne nadmorskie , kiczowate miasteczko.Pierwsze wrażenie jakie odniosłem to takie, że jest strasznie brudne i zaniedbane.W sezonie letnim całe masy turystów przewijają się przez ten „kurort” w poszukiwaniu piaszczystej plaży i wypoczynku w słońcu.Ten kto tutaj przyjedzie nie będzie zawiedziony. Czekają na nas jedne z najpiękniejszych plaż po tej stronie wyspy.Odnajdujemy tutaj aż trzy mola, na których możemy spacerować i odpoczywać na leżakach , rozstawionych praktycznie we wszystkich zakamarkach mola.
Możemy się wybrać do kasyna , tego prawdziwego jak i do tego z automatami do gier.











